• Wpisów: 355
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 12:21
  • Licznik odwiedzin: 28 058 / 1373 dni
 
trueloovestory
 
Dawno nie dodawałam wpisów, a ponieważ pracuję nad recenzją "Jedynej" Kiery Cass i miałam dziś okropnie męczącą sobotę, postanowiłam dodać już gotowy kolejny rozdział "Wierności". Mam nadzieję, że was nie zanudzę.  ;)
Rozdział 1: trueloovestory.pinger.pl/m/22127076
Rozdział 2: trueloovestory.pinger.pl/m/22152638
Rozdział 3: trueloovestory.pinger.pl/m/22306178
Rozdział 4: trueloovestory.pinger.pl/m/22417032
*********
Poranne promienie słoneczne zaglądały przed okno do mojego pokoju. Obróciłam się w stronę szafki nocnej i podnosząc głowę z poduszki spojrzałam na zegarek. Wskazywał ósmą rano. Skarciłam się w duchu, że znowu tak wcześnie wstaje. Ostrożnie wstałam się z łóżka, podniosłam szlafrok z podłogi i wyciągnęłam ręce, rozciągając się po śnie. Po tym jak Thomas opuścił mój pokój razem z nim zniknęły koszmary, choć wspomnienie twarzy Iana kiedy mówił, że ja go zabiłam nadal wywoływało u mnie drżenie. Zeszłam po schodach na dół i zobaczyłam jak Thomas krząta się po salonie, chowając do toreb różne rzeczy. Od pamiątek, albumów ze zdjęciami po książki. Nie wiedziałam co on robi. Stałam przed chwilę oparta o barierkę od schodów i patrzyłam na płynne i szybkie ruchy chłopaka. Mimo tak wczesnej pory miał na sobie codzienne ubranie. Jeansy, czarny t-shirt i bluzę tego samego koloru. Jego czarne włosy były ułożone w lekkim nieładzie tak jak zawsze. Najwidoczniej mnie usłyszał. Odłożył zdjęcie moje i Iana i spojrzał na mnie. Był zaniepokojony. Pod jego oczami widziałam cienie. Nie uśmiechał się, nic nie mówił , tylko podszedł do mnie i wyciągnął rękę z kartkę pogniecionego papieru w moją stronę. Ujęłam ją i dopiero po chwili zorientowałam się, że to list. List od mojego brata.
*Drogi Thomasie!Wybacz, że się nie odzywałem, ale od mam naprawdę złe wieści. Wczoraj bazę główną w Ottawie zaatakowali i zbombardowali żołnierze na polecenie Primo. Wiedzieliśmy, że od pewnego czasu rząd jest na tropie Elit, ale mieliśmy nadzieję, że trochę to potrwa i zdążymy przenieść bazę (nad tym rozprawialiśmy na posiedzeniach). Niestety jakimś cudem udało im się nas wywęszyć i zgładzić. Kilku osobom nie udało się uciec, inne zostały poddane torturom i kwestią czasu jest, aż rząd dowie się o członkach Elit o miejscach ich zamieszkania i działalności na niekorzyść Primo, więc proszę Cię abyś jak najszybciej uciekał razem z Nel z St. John's. Dziś o jedenastej zostanie wysłany po was helikopter, który przetransportuje was w bezpieczne miejsce. Niestety w najbliższym czasie się nie zobaczymy, ponieważ ja jak również kilkunastu członków Elit są poszukiwani i nasze miejsce musi do jakiegoś czasu pozostać tajemnicą. Więcej o obecnej sytuacji dowiecie się po przybyciu do schronu. Wierzę, że potraktujesz ten list poważnie i mam do ciebie prośbę. Choćby nie wiem co obiecaj mi, że zadbasz o bezpieczeństwo Nelly, wiem, że nie będzie zadowolona z faktu, że każę ci ją 'niańczyć', ale wiem, że nie pozwolisz jej skrzywdzić. Powiedz jej, że tęsknię i wkrótce się zobaczymy. Ufam Ci Thomasie i wiem, że dasz radę. Ian.*  
Zbladłam. Atak na bazę główną? Rząd już o nas wie. Kiedy dotarło to do mnie zakręciło mi się w głowie. W każdej chwili do tego domu mogą wparować uzbrojeni po zęby żołnierze. Wątpię, czy by nas oszczędzili. Oddałam list Thomasowi. Nie wiedziałam co powiedzieć jednak Thomas mnie uprzedził.
–  Idź się spakuj. Tylko najważniejsze rzeczy. Musimy się spieszyć. – nic już nie powiedział. Wrócił do pakowania swoich rzeczy. Gdy dotarły do mnie jego słowa, odwróciłam się na pięcie i biegiem weszłam na górę. Wbiegłam do mojego pokoju jak burza. Założyłam na siebie moje ulubione czarne spodnie, zieloną tunikę zwężaną w pasie i skórzaną kurkę, taką jaką nosili członkowie Elit podczas misji i sabotażów. Płynnym ruchem przeczesałam włosy i spięłam je w nie za wysoki kucyk. Umyłam zęby twarz i lekki makijaż. Cały ten proces zajął mi nie więcej niż siedem minut. Obejrzałam ostatni raz się w lustrze i podeszłam do łóżka wyciągając z pod niego torbę bagażową w kolorze czarnym. Przeczesałam szafę i zapakowałam ubrania, łącznie ze strojem bojowym składającym się z czarnej bluzki na ramiączka uszytej z materiału odpornego na kule, spodnie tego samego koloru z pasem na broń i wysokie buty. Często śmialiśmy się z Ianem, że w strojach bojowych wyglądamy jak wyznawcy szatana, ale to nie tak. Barwy chroniły nas i dzięki nim stawaliśmy się nie zauważalni. A tkaniny ubrań były na tyle mocne, aby odpierać kule. Teraz przyszła kolej na pakowanie innych rzeczy. Szybko zgarnęłam z szafki przy biurku, moje dwa notatniki z naukowymi zapiskami, w końcu byłam jedną z kilku geniuszy Elit. Zapakowałam trzy książki i zdjęcie przedstawiające mnie, Iana, mamę i tatę. Spojrzałam na fotografię. Od prawej strony stał tata klepiący po plecach Iana. Brat miał uśmiech ojca i jego delikatnie skrzywiony nos. Koło niego stała mama tuląc jednocześnie mnie i Iana. Odziedziczyłam po niej piękny kasztanowy kolor włosów jak Ian i brązowe oczy. Byłam do niej bardzo podobna nie tylko ze względu na wygląd. Odziedziczyłam po niej zapał do nauki, była najbardziej inteligentną osobą jaką kiedykolwiek poznałam nawet wśród elitarnych geniuszy. Ona zaraziła mnie pasją do książek i miłością do innych. Po ojcu natomiast odziedziczyłam nie małe poczucie humoru i twardość i odwagę tak jak Ian. Zmusiłam się to zaprzestania wspominania i spakowałam jeszcze fotografię moją z Thomasem jak byliśmy dziećmi, małą figurkę baletnicy, którą dostałam od rodziców na siódme urodziny i kilka innych rzeczy. Zwarta i gotowa zeszłam na dół i zobaczyłam Thomasa siedzącego na kanapie ze zniszczoną fotografią w ręku. Jego rodzice. Ustawiłam torbę przy wyjściu i zmierzyłam w stronę kanapy. Usiadłam koło niego.
– Wszystko w porządku? – nadal patrzyła na fotografię i w pewnej chwili odłożył ją na stół, wstał i wziął do ręki kilka książek.
–  Tak. – wziął z krzesła taką samą kurtkę jak moja i założył na siebie. Posłał mi słaby uśmiech. Ale nawet ten gest sprawił, że poczułam się lepiej. Thomas był bardzo odważny, zdyscyplinowany i opanowany. Nie bał się nigdy, nawet gdy sytuacja była fatalna.  – Dochodzi jedenasta. – spojrzałam na zegarek. Rzeczywiście. Nawet nie spodziewałam się, że tak długo będę siedzieć i się pakować. To przed te wspomnienia. Zbeształam się w duchu za marnowanie czasu i wtem usłyszałam znajomy dźwięk  helikoptera. Thomas miał plecak, torbę i walizkę. Wiedziałam, że brał nie tylko swoje rzeczy, ale też Iana. Wyszliśmy na zewnątrz. Powitał nas uradowany pilot helikoptera. Pierwszy raz go widziała w odróżnieniu od Thomasa, który posłał mężczyźnie życzliwy uśmiech. Jeszcze raz spojrzeliśmy na dom. Myśleliśmy o tym samym. Nie ma szans aby kiedykolwiek tu wrócić. Jakieś wysoki mężczyzna wziął nasze torby i dosłownie wrzucił na tył helikoptera. Thomas otworzył drzwi i zerknął na mnie. Uśmiechał się. I to równie życzliwie co do pilota. Bogu dzięki.
– Panie przodem. – podał mi rękę i pomógł wsiąść do helikoptera. Potem sam zrobił to samo i usiadł koło mnie. Zapieliśmy się pasami.
– Gotowi? - krzyknął pilot. Musiał, bo nawet krzyk był zagłuszany przed odgłos maszyny.
– Jasne, stary. - powiedział Thomas i teraz domyśliłam się, że naprawdę dobrze muszą się znać. Pilot zaśmiał się.
– Ty nie wątpię. - zaczął śmiejąc się. – A ślicznotka? - Thomas zaśmiał się pod nosem. Kolejny pretekst aby się ze mnie trochę ponabijać.
– Jak nigdy. - pewność nie była udawana. Thomas wiedział, że jestem odważna i nie boję się lotu samolotem. Podczas gdy, każda młoda dziewczyna, a przede wszystkim geniuszka powinna bać się swojego cienia. Wiedział, że byłam inna. Przeklęte stereotypy - pomyślałam.
– Podoba mi się twój temperament, ślicznotko. - zawołał roześmiany. - Tak więc lecimy! - po tych słowach helikopter wzniósł się w powietrze.
*********
Jeśli się spodobało chętnie poczytam wasze opinie i to zależy tylko od was czy kolejny (bardzo długi) rozdział zostanie przeze mnie dodany. Mam też nadzieję, że macie lepszy weekend niż ja. Szczerze powiedziawszy to po prostu padam ze zmęczenia. >:D

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego